Kategoria: Bez kategorii

  • Wdrażają AI, a zastępstwa załatwiają na Facebooku i rozliczają blikiem

    Wokanda.net – odpowiedź na zakręt, na jakim znalazł się rynek usług prawnych

    Rynek na zakręcie

    Praktyka udzielania i rozliczania zastępstw procesowych w Polsce jest doskonałym obrazem zakrętu, na jakim znalazł się rynek usług prawnych w naszym kraju.

    To rynek ludzi, którzy uważają się często (uwaga, będę ironiczny wobec własnej branży!) za racjonalnych i ostrożnych – i rzecz jasna najmądrzejszych na świecie – a zlecenia zastępstw procesowych załatwiają przez jakieś grupy na Facebooku, a rozliczenia robią przez czaty i bliki.

    To rynek ludzi, którzy chwalą się, jakie to narzędzia AI wdrażają w kancelarii, a potem boją się zarejestrować (aby mieć gwarantowaną płatność) i podać dane licencjonowanej instytucji płatniczej – no bo nigdy nie wiadomo… – a na Facebooku uskarżają się potem w łzawych postach, „że im nie płacą na czas”.

    Koniec sprzedawania wiedzy

    To w końcu rynek ekspertów, którzy nie zauważyli, że nie da się już zarabiać na sprzedaży wiedzy i cytowaniu z pamięci paragrafów. AI jest w tym lepsza.

    Teraz sprzedawać się będzie umiejętności i czynności. Do tego też potrzebna jest wiedza, ale nie jako kluczowy komponent.

    Zaczęło się na korytarzu sądu w Łodzi

    Wokanda.net to odpowiedź na te problemy – odpowiedź, która narodziła się na korytarzu Sądu Rejonowego w Łodzi, gdzie desperacko, na rozlicznych grupach na Facebooku, szukałem zastępstwa na następny dzień, na rozprawę gdzieś na Pomorzu.

    Więcej o tym, czym jest wokanda.net i dlaczego powstała, możecie zobaczyć tutaj: link

    Chodzi o dużo więcej niż zastępstwa procesowe

    Ale tak naprawdę chodzi nam o dużo więcej niż rynek zastępstw procesowych – w Polsce, w Niemczech czy w innych krajach UE, gdzie zresztą także zamierzamy wokanda.net wprowadzić.

    Naszym celem jest stworzenie zamkniętego i zdefiniowanego standardu zlecania, realizacji i rozliczania usług prawnych o niedużej wartości jednostkowej – takiego samego standardu w wokanda.net w Niemczech, Szwajcarii czy w Polsce.

    Czyli takich zleceń usług prawnych, których jest najwięcej i takich, które najczęściej nie znajdują adwokata, który by je przyjął i wykonał.

    Po drugiej stronie barykady

    Patrząc na sprawę z drugiej strony barykady: są to zlecenia, które z perspektywy przeciętnego obywatela są mu najbardziej potrzebne dla ochrony jego praw, a zarazem takie, które mieszczą się w jego budżecie.

    Gdy nie ma przestrzeni na to, aby te dwie perspektywy – adwokata, radcy prawnego oraz człowieka, który potrzebuje pomocy prawnej – się spotkały, najbardziej stratny jest ten drugi, który często zostaje bez efektywnej pomocy prawnej.

    Komunikacja jako zachęta do relacji

    Czemu tak jest? O barierach dostępności realnej i efektywnej pomocy prawnej można długo dyskutować. Temat na osobny artykuł.

    Jedno jest jednak pewne: zdefiniowana od A do Z i zrozumiała dla obydwu stron komunikacja jest zachętą do wejścia w relację gospodarczą. Do realizacji konkretnej, precyzyjnie zdefiniowanej i wycenionej usługi prawnej.

    Jak to zadziała w praktyce? Przekonajcie się sami na wokanda.net.

  • Konflikt interesów w zawodach medycznych oraz w zawodach prawnych

    Jakiś czas temu pisałem o tym, że nie powinno być tak, że czynny adwokat, doradca podatkowy czy doradca inwestycyjny jest również posłem. To rażący konflikt interesów i absolutnie nieetyczne połączenie działalności publicznej z działalnością gospodarczą w postaci wykonywania regulowanego zawodu zaufania publicznego. Dalej tak uważam.

    W tym kontekście, jest jaskrawym konfliktem interesów w polskiej służbie zdrowia fakt, że osoby wykonujące zawody medyczne mogą pracować równolegle, bez jakichkolwiek ograniczeń i w prywatnym i publicznym sektorze ochrony zdrowia. Które w znacznej mierze konkurują ze sobą o pacjenta oraz o personel medyczny, który tego pacjenta może obsłużyć.

    NIe jest to bynajmniej jedyną przyczyną wszystkich patologii na rynku zdrowia, ale taki długotrwały i powszechny konflikt interesów sprawia, że mogą one przenikać ten system i trawić go od środka, bez przeszkód.

    Dla przypomnienia:


    Konflikt interesów to wzajemne przenikanie się interesów własnych i służbowych. Jest to zjawisko spowodowane współzawodnictwem o ograniczone zasoby dóbr, których nie da się reglamentować. Jest to sytuacja, gdy zasoby służące do zaspokajania istotnych potrzeb społecznych są ograniczone. Najczęściej pojawia się, gdy jedna ze stron zaspokaja swoje potrzeby kosztem drugiej strony[i]

    Dobrym podsumowaniem konsekwencji konfliktu interesów jest następujące zdanie: „Konflikt interesów to cichy mnożnik kosztów, który niszczy kapitał zaufania i wyniki finansowe (K.Kalawska, Grant Thornton, 6.03.2036 „Konflikt interesów w organizacji…).

    Dokładnie taka jest sytuacja zawodów medycznych. Przecież prywatny i publiczny system służby zdrowia de facto konkurują ze sobą. Proszę mi nie mówić o jakimś „uzupełnianiu się”. To jest po prostu konkurencja, w której obydwa sektory konkurują o tego samego klienta (pacjent i idące za nim pieniądze). Co do zasady konkurencja jest OK, ale nie gdy odbywa się tym samym personelem. Wtedy jest to niebywałym konfliktem interesów. Niewyobrażalnym w prawie spółek czy właśnie w zawodach prawniczych.

    Realia wyglądają tak, że osoby wykonujące zawód medyczny, zwykle lekarze, często wykorzystują fakt zatrudnienia w publicznej służbie zdrowia, w swojej prywatnej praktyce. Jak to wygląda na przykładach?

    • Jest szpital publiczny, który specjalizuje się powiedzmy w operacjach kolan. Rzecz jasno „za darmo” na NFZ. No ale, żeby się tam dostać to trzeba mieć skierowanie a terminy mogą być nawet na za dwa lata. Zatem chodzimy regularnie na konsultacje prywatne do np. ordynatora tego szpitala i na koniec serii konsultacji słyszymy: „proszę się nie martwić o termin skierowania i przyjechać do szpitala. Dokumenty pacjenta i wniosek o przyjęcie będą czekać na recepcji szpitala”. Proszę powiedzieć, że jest Pani/Pan moim pacjentem.
    • Inna sytuacja: lekarz, który prowadzi praktykę w takim samym zakresie prywatnym szpitalu oraz w prywatnej klinice. Wykonuje w obydwu placówkach takie same operacje. Tyle, że w prywatnej klinice nie ma w pełni wyposażanego oddziała intensywnej terapii – na wypadek jakichś komplikacji w operacjach (a raz jakiś czas wiadomo, że będą…). Pacjenci są zatem uspokajani: „no ale nie ma obaw, bo jakby tylko coś się działo, to jedziemy karetką do publicznego szpitala, gdzie nasz doktor przecież też pracuje na drugim etacie”.

    To trochę tak, jakbym jako adwokat 3 dni w tygodniu doradzał klientom jako obrońca w sprawach karnych, a dwa pozostałe pracował w prokuraturze jako „zewnętrzny ekspert” od przestępczości gospodarczej. Inny przykład: gdyby policjant po pracy zajmował się terenową windykacją należności, nie ukrywając, że ma drugi etat na policji. Co zresztą kiedyś było akceptowane, ale obecnie już nie jest i słusznie, właśnie, ze względu na konflikt interesów i na podważanie zaufania do Policji.

    Tutaj nie chodzi zresztą o całkowity zakaz łączenia funkcji zawodowych w obydwu systemach, ale o istotne ograniczenie takich sytuacji. Zgoda byłaby udzielana poprzez podmiot nadzorujący (odpowiedzialny za swoje decyzje i najlepiej, gdy nie składał się z kolegów/koleżanek lekarzy… ) po rozważeniu danego przypadku z punktu widzenia występowania konfliktu interesów. Tak jest zresztą obecnie w przypadku funkcjonariuszy Policji, sędziów czy prokuratorów. 

    Sędziowie i prokuratorzy mogą wykonywać poza swoim zawodem jedynie pracę naukową i dydaktyczną, natomiast funkcjonariusze Policji dla wykonywania dodatkowej pracy muszą uzyskać zgodę przełożonego, który może ja udzielić tylko gdy nie ma zagrożenia sytuacją konfliktu interesów i naruszeniem zaufania do Policji.

    Na przykładach mogłoby to wyglądać tak:

    • Lekarz ortopeda, który prowadzi praktykę w prywatnej klinice i równolegle w państwowym szpitalu ortopedycznym uczy studentów albo np.; opisuje anonimowe badania USG – wstępnie nie widzę konfliktu interesów.
    • Ale już lekarz ortopeda, który konsultuje i operuje klientów i w prywatnej klinice i w państwowej, to jaskrawy konflikt interesów. 

    Oczywiście, nie każdy konflikt interesów oznacza, że dochodzi do sytuacji, gdzie naruszone są przepisy i konieczne jest wkroczenie ultima ratio czyli sankcji prawa karnego. Jednakże sytuacja, gdy taki konflikt interesów w sposób długotrwały i systemowy trwa – tak jak moim zdaniem w służbie zdrowia obecnie – wywołuje to ogromne ryzyko zjawisk patologicznych i nadużywania tych „ograniczonych dóbr” o których mowa w definicja powyżej.

    Zniesienie tego konfliktu interesów przez ustawę, która dokona czytelnego rozdziału publicznej i prywatnej służby zdrowia przez radykalne ograniczenie możliwości łączenia zatrudnienia w tych dwóch systemach, na pewno nie rozwiąże, wszystkich problemów służby zdrowia, ale będzie pierwszym krokiem do ucywilizowania i uporządkowania tego obszaru państwa.

    Paweł Osiński

    Adwokat specjalizujący się w przestępczości gospodarczej, praniu pieniędzy, przestępstwach kryptowalutowych, transgranicznych sprawach karnych oraz sprawach dot. odpowiedzialności karnej urzędników i funkcjonariuszy z art. 231 kodeksu karnego


    [i] Definicja za wikipedia.org

  • Tymczasowe aresztowanie na podstawie przesłanki tzw. rozwojowej sprawy

    Stosowanie aresztów tymczasowych to wciąż w Polsce ciemna plama na całości wymiaru sprawiedliwości. Wiele można na ten powiedzieć. Sam na ten temat trochę napisałem. Dzisiaj o praktyce, z która spotkałem się w posiedzeniach aresztowych już wcześniej, a z która zderzyłem się ponownie wczoraj na posiedzeniu ws. zażalenia na zastosowane aresztu tymczasowego przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

    Chodzi o to, że prokurator/ka bardzo często pisemnie we wnioskach aresztowych albo ustnie podczas posiedzenia, uzasadniając wniosek dodaje coś w tym stylu: „Dodać trzeba, że sprawa jest rozwojowa, przeprowadzane są czynności, które za chwilę doprowadzą do nowych zarzutów i zatrzymań” albo „Rozważane jest rozszerzenie zarzutów w kierunku art. 258 k.k.” (art.258 k.k. to grupa przestępcza – w polskich realach oznacza to niemal pewny areszt).

    Uważam, że takie insynuowanie, takie sugerowanie, że „teraz ten wniosek to dopiero początek”, że w sprawie będzie „dużo więcej” za skandal i praktykę niegodną europejskiego państwa prawa.

    To jest po prostu tania manipulacja. Sugerowanie, że „my wiemy”, „mamy coś” co zaraz wykorzystamy „prawne pewne” ale jeszcze teraz tego nie pokazujemy w obecnym wniosku o areszt, aby sprawić, że nasza pozycja, nasz wniosek był lepiej postrzegany i oceniany. 

    W Teheranie takie praktyki mógłbym zrozumieć, ale w Polsce, w Unii Europejskiej?! 

    Przypomnę fundamentalną zasadę państwa prawa, że funkcjonariusze publiczni, a takim jest prokurator/ka powinni poruszać się wyłącznie w granicach prawa definiowanych nie tylko przez ustawy, ale i przez Konstytucję czy międzynarodowe Konwencje dotyczące praw człowieka. W świetle tych aktów prawnych, prawo karne to „ultima ratio”, ostateczna reakcja państwa, które dlatego, że ingeruje w prawa człowieka, powinna być stosowana niezwykle precyzyjnie i wąsko. A nie na podstawie tanich manipulacji czy insynuacji.

    Wiec jakie było moje zaskoczenie, gdy wczoraj, sędzia SO w Warszawie, stwierdził oddalając zażalenie na zastosowanie areszty tymczasowego, że głównym argumentem za oddaleniem jest to, „że to jest dopiero początek”, „że to czubek góry lodowej”. „Sprawa jest rozwojowa i tutaj pojawią nowe dowody”. Inaczej mówiąc, podstawą orzeczenia aresztu tymczasowego, nie było w zasadzie to co jest teraz w aktach, ale to co zaraz się pojawi w tej, a jakże, „rozwojowej sprawie”. Ech, żebym ja jako adwokat tak mógł argumentować i wygrywać sprawy odwołując się do „niezbitych dowodów które już zaraz, za chwile przedstawię”. 

    Przerażające i niewiarygodne.

    I tak będzie, dopóki, prokuratorzy i sędziowie będą de facto poza prawem (immunitety!). Nie będzie równości stron w procesie karnym, gdy adwokat odpowiada za swoje działania w pełni, jak każdy obywatel, a sędziowie i prokuratorzy chronieni są immunitetami o zakresie rodem z monarchii feudalnej. A droga do pociągnięcia ich do odpowiedzialności widzie przez biurka kolegów…

    Nie będzie profesjonalnego, skutecznego i poważanego wymiaru sprawiedliwości bez pełnej i równej odpowiedzialności podmiotów, które w wymiarze sprawiedliwości uczestniczą.

    Paweł Osiński

    Adwokat